Up
 
 

Kryterium emisji 550 g CO2/kWh "wrzutką" do pakietu zimowego

Portal wnp.pl (red. Ireneusz Chojnacki), 22.05.2017 r.

Maciej Bando, prezes URE, podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego ocenił, że znakomita większość niepewności regulacyjnej, o której się mówi w Polsce, to nie jest kwestia zaskakiwania nas przez UE, a sprawa naszych wewnętrznych regulacji i implementacji unijnych przepisów. Bywają jednak kompletne "niespodzianki", np. wprowadzenie w ostatniej chwili do pakietu zimowego kryterium emisji 550 g CO2/kWh.

Maciej Bando, prezes URE, podczas debaty w ramach panelu „Rynek energii elektrycznej w Europie Centralnej” podkreślił, że Polska jako jedyny kraj w UE odważyła się publicznie powiedzieć o przepływach kołowych i wygrała proces nakazujący podział Niemiec i Austrii na dwie strefy cenowe.

- Jako jedyni w Europie odważyliśmy się na to, żeby publicznie zakwestionować mechanizm tak jak on funkcjonował jeszcze 2,5 roku temu i odnieśliśmy sukces - stwierdził Maciej Bando.

Zarazem prezes URE ocenił jednak, że podział Niemiec i Austrii na dwie strefy cenowe jest niemożliwy do wprowadzenia w terminie wynikającym z decyzji ACER (Agencji ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki ).

- Jest decyzja ACER o podziale Niemiec i Austrii na dwie strefy cenowy z połową 2018 roku. Moim zdaniem w tym czasie jest ona niewykonalna technicznie i aczkolwiek prezes Bundesnetzagentur (niemieckiego regulatora - red.) obiecał mi, żeby się nie martwić, że decyzja będzie wykonana o czasie, to sądzę, że to niewykonalne. Wiąże się to ze znanymi wszystkim problemami z budową sieci wewnętrznych, z dostępem do terenu. Potrzebne są potężne inwestycje sieciowe, które połączą północ Niemiec z południem Niemiec i chyba do połowy 2018 roku ich nie będzie - ocenił Maciej Bando.

Prezes URE wskazał ponadto, że jego zdaniem regulacje, które dotychczas wywarły największy wpływ na funkcjonowanie rynku energii to rozwiązania zawarte w III pakiecie energetycznym, a odnosząc się do tzw. pakietu zimowego wskazał, że to jest kolejny tzw. kamień milowy, który może bardzo istotnie zmienić obraz energetyki w Europie, a w tym w Polsce.

- Jeżeli popatrzymy na sektor energetyki, to kraje Europy Środkowo-Wschodniej wbrew pozorom wcale nie są tak bardzo do siebie podobne. Największe zagrożenia kryją się dla tych , którzy dysponują dosyć dużymi potencjałami, ale, nazwijmy je, staromodnymi, bo okazuje się, że to czym dysponujemy dzisiaj nie spotyka się z aprobatą kreatorów współczesnego świata - stwierdził prezes URE.

Maciej Bando wskazywał ponadto, że historia elektroenergetyki w Polsce zatoczyła koło, bo 20 lat temu Leszek Juchniewicz, pierwszy prezes URE, budował rynek w sytuacji kiedy większość firm była państwowa, potem przeszliśmy przez szeroko pojętą fazę liberalizacji, a teraz rola państwa znowu wzrasta.

Wskazał także na wzrost znaczenia konsumentów energii.

- Myślę, że dzisiaj najważniejsze nie jest to, że stawiane są nam pewne wymogi technologiczne i administracyjne, ale to, że w każdym dokumencie publikowanym przez organy UE na pierwszym miejscu pojawia się konsument. To jest chyba to hasło na sztandarach, które jest dzisiaj najważniejsze, bo nie pozwala nam zapomnieć, że energetyka jest dla kogoś, dla szeroko pojętego konsumenta - oceniał Maciej Bando.

Poza tym prezes URE ocenił, że znakomita większość niepewności regulacyjnej, o której się mówi w Polsce, to nie jest kwestia zaskakiwania nas przez UE, a sprawa naszych wewnętrznych regulacji i implementacji unijnych przepisów. Ale wskazał także, że bywają sytuacje, jak to ujął, pełnej niepewności regulacyjnej i jako przykład podał wprowadzenie projektu uzależnienia od udziału w rynku mocy źródeł spełniających kryterium emisji 550 g CO2/kWh.

- Widziałem projekt dokumentu, w którym na 7, czy 8 dni przed publikacją tzw. pakietu zimowego tego kryterium nie było. Proszę, uwierzcie mi Państwo na słowo, że te 550 gramów pojawiło się dwa dni przed publikacją dokumentu. I to jest niepewność regulacyjna, i to jest projekt wysokiego ryzyka - wskazywał prezes URE.

Maciej Bando podkreślił ponadto, że w kontekście niepewności regulacyjnej nie należy mówić tylko o produkcji energii elektrycznej z węgla, bo przecież w bardzo trudnej sytuacji znalazły się firmy, które mają w swoich portfelach energetykę wiatrową i to nie wskutek regulacji unijnych, a wewnętrznych.

- To jest niepewność, którą sami sobie budujemy i to jest najbardziej smutna sprawa - powiedział Maciej Bando.

A A+ A++
Drukuj PDF Powiadom znajomego
Data publikacji 24.05.2017